Własna marka czy franczyza

To jest naprawdę temat warty przemyślenia. Z jednej strony wszyscy zaprawieni w bojach przedsiębiorcy, zwłaszcza Ci, którym się udało, powiedzą, żeby tworzyć własną markę. Z drugiej strony jeśli brak nam doświadczenia warto wykorzystać doświadczenie innych. Zwłaszcza, jeśli mówimy o prowadzeniu restauracji. Jest już kilka marek proponujących franczyzę: Koku Sushi, Sushi To Go, Sushi Hut, Jem Sushi. Warunki proponowane przez franczyzodawców są różne, podobnie jak związane z stworzeniem restauracji koszty. Miałem doświadczenia z jednym z franczyzodawców i sprawa wygląda w sposób następujący: opłata wstępna to 25 tys. zł, później 2500 zł opłaty miesięcznej. Nie są to koszty powalające, zwłaszcza że przewidziany koszt otwarcia lokalu to około 200 tys. zł. W zamian dostajemy pomoc przy tworzeniu infrastruktury, wszelkiego rodzaju dokumentację i projekty, otrzymujemy również pomoc przy zatrudnianiu i weryfikacji pracowników, a także przy ich szkoleniu. Franczyzodawca zapewnia wsparcie w pierwszych tygodniach otwarcia oraz jeśli chodzi o reklamę, wszelkiego rodzaju zaplecze marketingowe, dostawców i aktualizowanie menu, sprawdzone receptury i przepisy. Wygląda pięknie. Trochę gorzej przedstawia się sprawa, jeśli zaczynamy czytać umowę franczyzową. Horrendalne kary, które czają się w wielu punktach umowy, możliwość ingerowania w nasz biznes, stan załogi (franczyzodawca może zwolnić naszego pracownika), dotyczą tylko praw franczyzodawcy. Kary w umowie prawie go nie dotyczą. I punkt, który budzi moje najgorsze odczucia to pierwszeństwo wykupu. Jeśli franczyzodawca wypowie nam umowę lub nie przedłuży franczyzy, albo jeśli będziemy chcieli sprzedać nasz lokal, będzie mógł kupić go w pierwszej kolejności za odpowiednio niską, zawartą w umowie cenę. Oczywiście istnieje możliwość negocjacji i tu wszystkim zainteresowanym polecam porady prawnika o odpowiednim profilu. Bez tego raczej nie podpisywałbym tego rodzaju umowy. Dlatego trzeba przeanalizować plusy i minusy, a później podjąć decyzję. Sam, gdyby nie splot dość dziwnych przypadków, byłbym już franczyzobiorcą jednej z marek, dlatego nie neguję tego bądź innego sposobu działania.

koi-sushiWybieram własną markę

Własna marka niesie z sobą wiele zagrożeń oraz bardzo dużo własnego wkładu i wysiłku. Przede wszystkim osoby takie jak ja nie mają absolutnie żadnego doświadczenia, dlatego skazują się na nieustanne błędy w temacie własnego biznesu. Poza tym taka opcja generuje koszty w postaci wsparcia przez fachowców przy tworzeniu projektu wnętrza, projektów technicznych, wyboru komponentów, mebli i sprzętów, na których kompletnie się nie znamy. Nie są to tanie rzeczy i koszty rosną z dnia na dzień. Oczywiście jest to inwestycja w przyszłość, bo z wielu rzeczy będziemy korzystali przez długi czas, ale trzeba być na to przygotowanym. Trzeba się przygotować również na wspomniane wcześniej błędy. Popełnimy ich całą masę, a one też kosztują. Z drugiej strony własna marka to temat rozwojowy. Jeśli myślimy o czymś, co chcemy rozwijać, coś nad czym będziemy mieli w pełni kontrolę jako inwestor i zarządzający, mając już doświadczenie choćby minimalnie w świecie biznesu, to jest to opcja jak najbardziej dla nas. Decyzja musi być indywidualna w każdym przypadku. Ja wybieram własną markę.

Jedno przemyślenie nt. „Własna marka czy franczyza”

  1. zdecydowanie własna marka, mimo trudności i wyzwań

    przerobiłem kilka propozycji dot. np. prowadzenia szkół językowych na franczyzie i wszystkie z nich to była słabizna

    w efekcie, w szkole franczyzowej, dobry nauczyciel przemyca nieoficcjalnie, ukradkiem własne, dodatkowe materiały (dla dobra i interesu kursantów), w świetle „zlotej metody” uznane za niekoszerne

    obłęd

    a tu na swoim robie co chce, jak chce i kiedy chce, rynek zweryfikuje słuszność zamysłów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *