Warsztaty z mistrzem świata

Pomimo tego, że warsztaty odbyły się w roku 2016 r., były dla mnie dość ważną lekcją i bardzo wpłynęły na moje podejście do nauki skręcania rolek. Jako, że kolejne dni w Koi Sushi jako praktykanta obracały się głównie na pracy w kuchni, nie było czasu i możliwości na spokojnie choćby rozpocząć naukę zwijania rolek. Zresztą samo obserwowanie innych przy pracy i ogarnianie kuchni każdorazowo było dla mnie lekcją prostującą moje poglądy na temat funkcjonowania lokalu gastronomicznego 😉 W związku z tym postanowiłem poszukać czegoś, w czym mógłbym wziąć udział i nie zniszczyłoby to mojego budżetu. Postanowiłem skorzystać z oferty Studia Kulinarnego Look&Cook w Zielonej Górze. Warsztaty prowadził Alon Than – mistrz świata w robieniu sushi wraz ze swoją małżonką Alicją. Jeśli chodzi o mistrzów świata sushi, to jest ich kilkudziesięciu jak zdążyłem się zorientować 😀 więc nie to zwróciło moją uwagę.  Alon Than jest mistrzem sushi w Polsce, znawcą kuchni Azji Południowo-Wschodniej. Prowadził kuchnie kilku restauracji w Tokio, w Polsce mieszka od 2003 roku. Wraz z żoną Alicją prowadzą sieć Restauracji Izumi Sushi, w których od lat promują japońską kuchnię w najlepszym wydaniu. Magazyn „Food Service” umieścił Alona na liście najbardziej wpływowych ludzi, którzy w ostatnich 20-tu latach odmienili oblicze polskiej gastronomii. Alon jest Mistrzem Świata w Sushi z Tokio 2015 roku, czyli jakiegoś konkursu międzynarodowego, który jest organizowany cyklicznie, z tego co udało mi się znaleźć w sieci. Alicja natomiast jest skarbnicą wiedzy o kuchni i kulturze japońskiej, prowadzi warsztaty, np. z gotowania Ramen i jest znaną blogerką kulinarną.

Robienie sushi to nie przelewki 😀

Do studia Look&Cook trafiłem raczej bez problemów, mimo przebudowy drogi prowadzącej do Zielonki. Na spotkanie przyszli raczej sami amatorzy, poza jednym kucharzem pracującym na co dzień w restauracji. Jak od samego początku tłumaczył Alon, chciał nam pokazać domowe sposoby robienia sushi. Nikt nie pozował na kogoś kto ma większe ambicje w ciągu tych paru godzin. Przygotowane produkty były profesjonalne, pokazano nam cały proces robienia sushi w kilku podstawowych odmianach. Przez cały czas komentarze Alona dopełniała swoją wiedzą Alicja, w ciekawy i pouczający sposób. Podczas zawijania rolek dorwałem się w końcu do prawdziwego japońskiego majonezu. Wcześniej bardzo dużo o nim czytałem, w Polsce trzeba go raczej zamówić z Internetu, ewentualnie pozostają nam specjalistyczne sklepy w większych miastach. Od polskiego różni się głównie dodatkiem glutaminianu sodu i Yuzu (owocu z gatunku cytrusów z wyglądu przypominającego cytrynę, smaku niestety nie znam). Ogólnie było dość przyjemnie, na końcu można było przy lampce wina skonsumować własne wyroby. Jeśli chodzi o mnie, to tak nażarłem się tego japońskiego majonezu, że zemdliło mnie na amen i nie byłem już w stanie jeść sushi. Całość, choć niczego innego się nie spodziewałem, była traktowana dość pobieżnie, jednak prowadzący sprawdzali nas i poprawiali, cierpliwie tłumaczyli co i jak mamy robić. Moja konkluzja na podsumowanie tej ciekawej przygody jest taka, że robienie sushi wbrew pozorom nie jest takie proste. Myślę, że droga, którą wymyśliłem i obrałem jest optymalna do tego, żeby nauczyć się to robić w profesjonalny sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *