Kimchi part 1

O Kimchi już pisałem na tym blogu. Ta koreańska przystawka podbiła serca Japończyków i jest obowiązkowym dodatkiem w menu polskich sushi- barów. Jako, że to podawane w Polsce, z reguły robione jest z gotowych dodatków i baz niezbyt przypomina oryginał, postanowiłem zrobić je własnymi siłami, według oryginalnego koreańskiego przepisu. W tym wpisie podpowiem jak robić kimchi własnoręcznie, w którymś z kolejnych zrobimy degustację. Kimchi jest kiszonką o wyraźnie ostrym smaku, dla niektórych zbyt ostrym, dodawaną do prawie wszystkich posiłków w Korei. Dlatego jego najważniejszym dodatkiem jest sproszkowane chili. W Polsce, wbrew pozorom, ciężko jest dostać odpowiednie, w dodatku w płatkach bez nasion. Jednak przy dużej wytrwałości można je wyszukać na półkach z azjatycką żywnością w większych supermarketach.

Przepis na marynatę na 5 kapust pekińskich:

Dwa kubki chili w płatkach

Jeden kubek sosu rybnego

Duża łyżka pasty z krewetek

10 ząbków czosnku

1 cm kawałek imbiru

1 duża cebula

Dwa kubku wody

Dwie łyżki mąki ryżowej

Dwie łyżeczki brązowego cukru

Marchewka

Biała rzodkiew

Dymka

Wodę mieszamy z mąką i doprowadzamy do wrzenia. Kiedy zaczyna się gotować wsypujemy dwie łyżki cukru. Będzie to nasza baza, dzięki której marynata będzie się lepiła do liści kapusty pekińskiej. W międzyczasie czosnek, imbir i cebulę mielimy na puree. Mieszamy wszystko w dużym naczyniu razem z chili oraz pokrojoną w drobne paski marchwią, rzodkwią oraz dymką. Dodajemy sos rybny i pastę z krewetek, razem wszystko mieszając.

Kapustę nacinamy od spodu i rozrywamy na cztery części. Każdy liść osobno osalamy i odstawiamy na półtorej godziny przewracając ją o 180 stopni co 30 minut, żeby zmiękła. Potem trzeba ją bardzo dokładnie opłukać pod bieżącą wodą. Każdą główkę i osobny liść smarujemy marynatą i wkładamy do słoika bądź plastikowego pojemnika. Pamiętać należy, żeby robić to w gumowych rękawiczkach. Ja zrobiłem to gołymi rękoma i uwierzcie, że piekły mnie całą noc nawet po wielokrotnym dokładnym umyciu 😉 Na koniec trzeba ugnieść kimchi, żeby nie zostawić w słoiku czy pojemniku powietrza. Kimchi można spróbować jeść już po 2 dniach, jednak proces fermentacji trwa zwykle 2-3 tygodnie, aż zrobi się kwaśne. Można je trzymać w lodówce, jeśli decydujemy się zrobić go mniej. Ja część trzymam w piwnicy. No cóż, zobaczymy co z tego wyjdzie 😉

Piękne słoiczki z kimchi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *