Dobre złego początki

Od czego zacząć? Żeby dobrze robić cokolwiek, wypadałoby się na tym znać. Może szkoła gastronomiczna, albo szkoła sushi ? Tak, istnieją w sieci różnego rodzaju kursy, kursiki, warsztaty. Istnieje nawet szkoła sushi masterów z długim programem, który kształci od początku do końca w tej branży. Nie zauważyłem jednak żadnej renomowanej szkoły, czegoś na kształt francuskich, bądź amerykańskich szkół dla przyszłych szefów kuchni. Jeśli zaś chodzi o azjatycką, a ściślej japońską szkołę gotowania, to już chyba tylko w Japonii. Trzeba też wziąć pod uwagę, że wypadałoby mieć również wiedzę kelnerską czy barmańską. Obsługa sali będzie jednym z filarów naszego biznesu. Istnieją kursy i szkoły kelnerskie. W programach takich szkół, zawarte są elementy sprzedaży, czy radzenia sobie w sytuacjach trudnych, jednak daleko jeszcze konstruktorom programów takich warsztatów do tzw. szkoły gościnności, czyli tego co mamy w Stanach Zjednoczonych, albo takiego poziomu i tradycji, które są obecne w sztuce kelnerskiej w Wielkiej Brytanii. Jeśli chcemy by nasza restauracja była kompletna warto zadbać również o wiedzę z zakresu tworzenia napoi, łączenia smaków, sposobów tworzenia i łączenia poszczególnych alkoholi. Sama wiedza z zakresu napojów wyskokowych pitych przez Japończyków wydaje się nikła jeśli chodzi o tę część świata. I tu, ku mojemu zaskoczeniu znalazłem kilka ofert, które mnie zaciekawiły. Dlatego, tę ścieżkę rozwoju zamierzam przejść na początku roku i na pewno szeroko o tym napiszę.

koi-sushi-barPraktyka w sushi barze

Odkąd tylko owładnął mną pomysł własnej Restauracji Japońskiej, zacząłem czytać wszystko co wpadło mi w ręce związane z tym tematem. W większości książek i artykułów powtarza się (oprócz notorycznego odradzania wejścia w ten biznes) ta sama rada: „Jeśli chcesz mieć własną restaurację, popracuj najpierw w tym biznesie”. Koncepcja spróbowania owego miodu z odrobiną dziegciu bardzo przypadła mi do gustu. Praca w sushi barze to jest jak skompilowanie wszystkich szkół i praktyki w jednym. Na co dzień jedną z rzeczy, którymi się zajmuję jest Kaizen i ciągłe doskonalenie. Praca w tych tematach wyrobiła we mnie automatyczny nawyk obserwowania i doskonalenia procesów, niezależnie czy w danym przedsiębiorstwie jest wytwarzany produkt czy jest to firma usługowa. Zatem możliwość obserwowania profesjonalistów przy pracy, uczenia się od nich i jednocześnie obserwowania jak funkcjonuje cały biznes okazała się strzałem w dziesiątkę. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał u siebie kształcić konkurencji i zdradzać swoich tajemnic. Z drugiej strony popatrzcie na to w ten sposób: kto przy zdrowych zmysłach nie chciałby mieć darmowego pracownika, zmotywowanego i zaangażowanego dużo bardziej niż każdy, kto po prostu jest tylko i wyłącznie zmuszony do pracy w takim, a nie innym miejscu. Tak, dobrze przeczytaliście, „DARMOWEGO”! Wpadłem na pomysł, że mogę wykorzystać wolne weekendy na pracę i jednoczesną naukę. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że głodem nie przymieram, a napędem moich działań jest pasja, więc dlaczego nie miałbym robić tego za free? Pierwszym i naturalnym odruchem było przejrzenie ogłoszeń z Internetu.

koi-logoPierwsza z moich ukochanych Wrocławskich restauracji Szajnochy 11 i już pierwsza okazja – poszukujemy pracownika. Przypadek? Nie, takich ogłoszeń jak się później zorientowałem jest cała masa. W tej branży rotacja jest całkiem spora, więc i zapotrzebowanie też jest duże. Niestety na rozmowę na Szajnochy 11 nie udało mi się dotrzeć (albo stety). Przypadek chciał, że jadłem sushi w jednej z dwóch Wrocławskich susharni, do których, ze względu na jakość podawanych tam rolek lubię chodzić – Koi Sushi. Ja trafiłem do tej na ulicy Zwycięskiej. Szczęściem za barem stał wtedy właściciel, zresztą dawny współwłaściciel restauracji na Szajnochy. Wykorzystałem sytuację i podczas rozmowy o pracownikach wprost zapytałem, czy nie chciałby mieć darmowego pracownika, który w weekendy pracowałby u niego ucząc się przez rok. W odpowiedzi usłyszałem, że chyba nie wiem co mówię 🙂 Na co krótko odparłem, że wiem 😀

wakameNic prostszego. Szybka wymiana telefonów i sprawa załatwiona! Rozpoczynam po załatwieniu pozwolenia i najpotrzebniejszych spraw.

Jedno przemyślenie nt. „Dobre złego początki”

  1. nie wiem czy mówiłem, kiedyś marzyłem o własnym pubie w Poznaniu, z tym zamyslem poszedłem i się zatrudniłem popatrzyć jak interes działa od kuchni, rzeczywistość okazała się inna i wybrałem ciepłe biurko

    warto jednak było spróbować i się przzekonać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *